Żadnej filozofii nie udało się zdobyć trwałego uznania

Jeśli ta sprawa wyjaśniła się dzięki ogólnemu rozważaniu stosunku między filozofią i nauką, to może wywołać zdziwienie, dlaczego mimo to ciągle kwestionuje się – jak na’to zwróciliśmy uwagę – prawo filozofii do istnienia i to dzisiaj w nie mniejszym stopniu niż w jakiejkolwiek wcześniejszej epoce.

Nie jest tajemnicą, czym żywi się to wątpienie w filozofię. Nietrudno dostrzec, że żadnej jeszcze filozofii nie udało się kiedykolwiek znaleźć powszechnego i trwałego uznania: że jeszcze nigdy wśród samych uprawiających filozofię nie udało się osiągnąć zgody choćby co do podstawowych zasad i że właśnie w stosunku do nich najmniej się ją udawało osiągnąć. Wprawdzie głębokie różnice i walka poglądów zachodzą we wszystkich naukach – umarłyby one bez tego. Ale wszędzie indziej da się przecie znaleźć pewną sumę podstawowych twierdzeń, przyjętych wspólnie przez wiodących spór. Uznanie tych twierdzeń przy całej rozmaitości poglądów jest zawsze wypowiedzianym lub milczącym założeniem. Dlatego też nauki konsekwentnie wznoszą swój gmach na mocnych fundamentach, i choć nigdy nie jest on zakończony, to jednak budową tę cechuje wyraźny, prostolinijny postęp. W filozofii natomiast wspólne jest co najwyżej najogólniejsze pytanie o ostateczną fundamentalną jedność poznania: ale już przy dokładniejszym rozumieniu tegoż »problemu, ujęcia różnią się coraz bardziej, we wszystkim, co miałoby stanowić odpowiedź na to pytanie w stopniu w jakimkolwiek sensie ogólnym.

Taka nieustająca niezgoda musi naturalnie budzić podejrzenie wobec całego przedsięwzięcia filozofii. Jeśli istnieje prawdziwa filozofia, to – powiada się – musi ona przecie przynajmniej z czasem znaleźć powszechną zgodę rzetelnych badaczy. Miast tego nikt nie jest bardziej niezgodny co do tego, jaka jest prawdziwa filozofia, a nawet jakie jest jej prawdziwe zadanie, niż sami filozofowie. Owa niezgoda udaremniała dotąd najwspanialsze wysiłki ludzkiego ducha – filozoficzni geniusze przychodzą i odchodzą, niezgoda wśród filozofujących pozostaje, a nawet zdaje się raczej rosnąć niż się zmniejszać. Czyż nie musi się w końcu stracić wiarę w całą tę sprawę? Czyż nie popada się w podejrzenie, że to, czego się szuka, w ogóle nie istnieje? Gdyż wtedy byłoby zrozumiałe, że każdy sądzi, iż gdzie indziej znalazł to, czego szuka, i że jednak nikt nikogo nie zdoła przekonać, iż to, co znalazł, jest tym, czego wszyscy razem szukają.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>