STRUKTURA ŚWIATA OSOBOWEGO CZ. II

Życie człowieka zawieszone jest pomiędzy dwiema groźbami: subiektywizacji i uprzedmiotowienia. Symbolem pierwszej z nich jest zagubiony w sobie samym Narcyz. Trawi go choroba pięknoduchów, którzy traktują świat jak sen i zajmują się niemal wyłącznie własnym życiem wewnętrznym. Reakcją na tę subiektywistyczną dekadencję jest marksizm. Jego twórcy zdemaskowali „idealistyczną alienację”, wyrywając człowieka ze snu i przypominając mu o realności rzeczy. Ale „nasze życie wśród rzeczy – w ich wytwarzaniu, manipulacji i użytkowaniu – oraz nasze życie pośród innych ludzi… może być albo życiem świadomym i pełnym inicjatywy, albo też prowadzi do gnuśności…” Zagubić się można nie tylko w sobie samym, ale także pośród rzeczy. Alienacji ulega zarówno Narcyz, jak i Herkules, spalający się w ogniu swych zewnętrznych zwycięstw. „Uprzedmiotowienie – pisze Mounier – jest tym procesem, na skutek którego zatracamy się w nieobecności i nieosobo- wości rzeczy.” Życie nasze przypomina wtedy hei- deggerowskie „życie nieautentyczne”. Personalizm mounierowski spotyka się z egzystencjalizmem w demaskowaniu człowieka „zobiektywizowanego”, wygnanego z siebie i będącego więźniem zwyczajów, stosunków towarzyskich, anonimowego świata społecznego. Albowiem życie człowieka jako osoby „zaczyna się wraz z umiejętnością zerwania więzów ze środowiskiem”. Ale Mounier odrzucał egzy- stencjalizm, albowiem filozofia ta zakłada – jego zdaniem – „pewien rodzaj nieufności ontologicz- nej wobec zewnętrznego świata”, a personalizm utrzymuje, że nie należy tak pogardzać życiem zewnętrznym: bez niego życie wewnętrzne byłoby szaleństwem. „…Człowiek zwrócony do wewnątrz swoją postawę zawdzięcza oparciu człowieka zwróconego na zewnątrz i odwrotnie”. Warunkiem przezwyciężenia grożących człowiekowi alienacji jest zachowanie równowagi pomiędzy interioryza cją i eksterioryzacją. Ale równowagę tę zachować można tylko wtedy, gdy uznaje się transcendencję, konieczność wyjścia poza siebie i odniesienia swego bytu do absolutu. Transcendencja jest pionową osią tej równowagi. Tu Mounier przeciwstawia się radykalnie zarówno egzystencjalizmowi Sartre’a, jak i marksizmowi, nadając swemu personalizmowi chrześcijańską interpretację. Albowiem na to, by utwierdzić się w swej postawie, chrześcijanin „musi w zupełności odwrócić się od siebie i zwrócić się ku najwyższemu Przedmiotowi”. Trzeba wyjść poza granice wewnętrznego świata, aby ten świat wewnętrzny wzbogacić i rozwinąć.

Rozbieżności między personalizmem Mouniera a egzystencjalizmem wynikają także z odrębności duchowych klimatów tych filozofii. Egzystencja- lizm jest filozofią „trwogi”, podczas gdy mounie- rowski personalizm pragnie być filozofią „tragicznego optymizmu”.

Mounier zdaje sobie sprawę z przeszkód, jakie napotyka i będzie napotykać ruch ku personalizacji. Liczy się z możliwością klęsk, cytując z aprobatą lapidarną formułę H. Nedoncelle’a, który podkreślał, że personalizm nie jest „filozofią niedzielnego popołudnia”. Ale nie prowadzi go to, jak egzystencjalistów, do metafizycznej „trwogi”, lecz do „tragicznego optymizmu”, który rodzi się, jego zdaniem, w klimacie zmagań z wszelkimi silami depersonalizacji.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>