Ścisła jedność filozofii i nauki

Stąd wynika żądanie bardzo ścisłej jedności filozofii i nauki, jedności przez wzajemny stosunek, który nie znosi odrębności, lecz ją właśnie zakłada. Nauka i filozofia nie mogą być wyizolowane wobec siebie, lecz muszą – ujmując sprawę idealnie – tak się do siebie odnosić, jak przeciwne kierunki jednej i tej samej drogi. W rzeczy samej tak bowiem mają się ku sobie, jak droga prowadząca jakby ku centrum – ku jedności poznania, i droga ku obwodowi – ku nieograniczonej rozmaitości: szczegółowych i pojedynczych osiągnięć poznawczych. Jak więc drogi od peryferii ku centrum i od centrum ku peryferii są sobie nawzajem przeciwne, przy tym jednak stanowią jedną drogę, muszą bowiem przebiegać przez wszystkie i tylko te same punkty w różnych kierunkach, tak też, ujmując rzecz idealnie, odnoszą się wzajemnie nauki i filozofia.

Tylko przez chwilę może się wydawać, że określenie zadań filozofii wyłącznie przez stosunek do nauki nadmiernie zawęża jej zadania. Zadanie to bowiem rozciąga się na całość ludzkiego, świadomego życia, nie zaś na samą tylko naukę. Jednak właśnie nauka, jako idealna całość, rozciąga się na całość ludzkiego, świadomego życia. Istnieje także nauka o przedmiocie działania, o przedmiocie twórczej fantazji, nawet o przedmiocie religii: również nauka o tym, co subiektywne, o subiektywności samej (psychologia). Nie ma w ogóle niczego, co po prostu byłoby wyłączone od naukowego podejścia i naukowych metod. Filozofia zatem, właśnie rozciągając swe badania na cały horyzont nauk, rozciąga je również na cały zakres świadomego życia. Ponieważ właśnie owa całość, centralna, ostateczna jedność nauki, stanowi właściwe zainteresowanie filozofii, to w ten sposób ta ostatnia łatwo uniknie niebezpieczeństwa pominięcia tych lub innych obszarów świadomego życia. Również i to, co do- tąd nie chciało się poddać środkom i metodom nauki, musi (przynajmniej w sensie ścisłym) znaleźć w filozofii swe miejsce, choćby jako swoista dziedzina problemów i zadań. Problemy zaś i zadania są też nauką, gdyż przez nią rozumiemy nie tylko cały zakres tego, co znane (mało co – jeśli w ogóle coś – jest po prostu „znane”), lecz w nie mniejszym stopniu wszystko, co dopiero podlega badaniu. W ogóle nie gotowa wiedza jest tym, co pod słowem „nauka” rozumiemy, ale samo tworzenie wiedzy, zawsze trwająca, nigdy nie zakończona praca badawcza, także w odniesieniu do dotąd nie poznanego. Choć zatem nic nie może znaleźć się poza zakresem filozofii, jeśli dziedzina jej problematyki pokryje się z dziedziną całości nauk, to powstać przecież może pozór, że mogłyby one – filozofia i nauka – być tożsame również co do treści, tak jak gdyby nie zostawało już miejsca dla filozofii obok dostatecznie szeroko rozumianej nauki. Próbowaliśmy mianowicie rozróżnić obie wedle kierunku stawiania pytań: pytanie o ostateczną jedność poznania byłoby właściwe filozofii, natomiast nauka byłaby nastawiona na nieograniczoną rozmaitość pojedynczych kierunków poznawczych. Ale tu właśnie nasuwa się zarzut: naukom samym nie jest obce dążenie do ostatecznej jedności, a przynajmniej nie jest ono dla nich czymś ubocznym. W samych naukach obok dążenia do uszczegółowienia, istnieje niemniej silne dążenie do scalania. Można jeszcze dodać, że właśnie w naszej epoce rzuca się w oczy, jak coraz ważniejsze stają się dziedziny graniczne, przejścia od jednego do innego zakresu wiedzy i że kruszą się coraz bardziej wyimaginowane przedziały. Utarte wyodrębnianie usprawiedliwia jedynie oszczędnościowy punkt widzenia ze względu na podziały pracy, a merytorycznie odrębności te uzasadnione są co najwyżej w sensie tymczasowych abstrakcji.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>