Rozróżnienie między indywidualnością a osobowością cz. II

Rozwijać swoją indywidualność – to żyć samolubnym życiem namiętności, robić z siebie centrum wszystkiego, aby stać się w końcu niewolnikiem tysiąca przemijających dóbr, które nam dają marną, chwilową radość.

Osobowość natomiast rośnie w miarę, jak dusza, wznosząc się ponad świat zmysłowy, wiąże się coraz ściślej przez rozum i wolę z tym, co stanowi życie ducha. Filozofowie przeczuli, lecz przede wszystkim święci zrozumieli, że pełny rozwój naszej biednej osobowości polega na zagubieniu jej niejako w osobowości Boga, który jedynie posiada ją w pełnej doskonałości tego słowa, gdyż tylko on jest zupełnie niezależny w swej istocie i działaniu”.

Jakże nieczysta jest jeszcze i ułomna osobowość mędrców! Ileż marnego gipsu na surowej masce stoika! Przywileje osoby – czyste życie rozumu i wolności, czysta sprawność umysłu, samowystarczalna w czynie i bycie – tak głęboko są zagrzebane w naszej cielesnej indywidualności, że aby je wyswobodzić i aby wydać owoc boży, trzeba nam paść na ziemię i obumierać: dopiero wtedy poznamy swoje własne oblicze, gdy przyjmiemy biały kamień, na którym Bóg napisał nasze imię nowe. Prawdziwie doskonałą osobowość posiadają tylko święci.

Święci w pewnym znaczeniu zdobyli, otrzymali z łaski to, co Bóg posiada z natury: a mianowicie niezależność wobec całego stworzenia, nie tylko wobec świata ciał, lecz i wobec duchów. „Święci posiadają swoje panowanie, swój blask, swe zwycięstwo, swą chwałę i nie potrzebują wcale wielkości cielesnych lub duchowych tam, gdzie nie są z nimi związani, gdyż one nic im nie dodają ani nie ujmują: widzi ich Bóg, widzą ich aniołowie, a rue ciała łub ciekawe umysły: Bóg im wystarcza” (Pascal).

I cóż? Czyż zadaniem świętych byłoby „rozwijać osobowość”? Znaleźli ją, nie szukając, i dlatego, że szukali nie jej, tylko samego Boga. Zrozumieli, że ich osoba nawet w swej osobowości, nawet jako istota wolna, jest samą zależnością w stosunku do Boga, zrozumieli, że powinni oddać w ręce Boga, którego duch sprawia w nich synostwo Boże, nawet to panowanie wewnętrzne nad czynami, którego człowiek nie zrzeknie się wobec ludzi i aniołów. „Zrozumieli, że Bóg winien się stać ich drugim «ja», bardziej wewnętrznym dla nich niż ich własne «ja», że Bóg jest – bardziej nimi, niż oni sami sobą, gdyż jest nimi w stopniu najwyższym”: dlatego też „usiłowali stać się czymś z Boga, quid. Dei”. Przybity jestem do krzyża wraz z Chrystusem. Żyję nie ja, lecz Chrystus żyje we mnie. Chociaż w porządku bytu święci zachowują jaźń odrębną od jaźni Boga, „w porządku działania, poznania i miłości, w pewien sposób zamienili swoje własne «ja», na Boską jaźń”, wyrzekając się wszelkiej osobowości lub niezależności wobec Boga, rozumiejąc, że Pierworodny spośród nich, ich wieczysty wzór, nie posiadał osobowości ludzkiej, lecz samą Boską Osobowość Słowa, w której trwała Jego ludzka natura.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>