„ANTYDOGMATYZM”

Z owego radykalizmu krytycznego wyciągnął Natorp i inni filozofowie marburscy liczne konsekwencje, z których omówię tutaj w pierwszym rzędzie trzy, ważne do zrozumienia dalszego toku naszych rozważań.

czytaj więcej

0 PRZYCZYNOWOSCI I KONIECZNOŚCI W PRZYHODZIE

Zagadnienie przyczynowości posiada szczególnie ważne znaczenie dla określenia linii filozoficznej tego lub innego najnowocześniejszego „izmu” i dlatego musimy zająć się nim nieco dokładniej.

czytaj więcej

0 PRZYCZYNOWOSCI I KONIECZNOŚCI W PRZYHODZIE CZ. III

Co się tyczy Engelsa, to – o ile się nie mylę – nie przytrafiło mu się nigdzie przeciwstawić swe materialistyczne stanowisko innym kierunkom specjalnie w zagadnieniu przyczynowości. Nie było mu to potrzebne, skoro w bardziej zasadniczej kwestii obiektywnej rzeczywistości świata zewnętrznego w ogóle odgrodził się on zupełnie wyraźnie od wszystkich agnostyków. Dla każdego jednak, kto z odrobiną uwagi przeczytał jego prace filozoficzne, powinno być oczywiste, że Engels za niedopuszczalny uważał nawet cień wątpliwości co do istnienia obiektywnej prawidłowości, przyczynowości, konieczności w przyrodzie. Ograniczmy się do kilku przykładów. Już w pierwszym paragrafie Anty-Dühringa mówi Engels: „Żeby poznać te szczegóły” (czyli poszczególne aspekty ogólnego obrazu zjawisk świata), „musimy wyrywać je z ich naturalnego (natürlich) czy historycznego związku i badać każdy z nich osobno, według jego własności, jego swoistych przyczyn i skutków itd.” (5-6). Źe ten naturalny związek, związek między zjawiskami przyrody istnieje obiektywnie, jest stąd oczywiste. Engels kładzie szczególny nacisk na dialektyczny pogląd na przyczynę i skutek: „Przyczyna i skutek są przedstawieniami, które jako takie zastosowane być mogą jedynie do poszczególnego wypadku: gdy jednak rozpatrzymy ów poszczególny wypadek w jego ogólnym związku z całością świata, przedstawienia te zbiegają się, roztapiają się w pojęciu powszechnego oddziaływania wzajemnego, w którym przyczyny i skutki ciągle zamieniają się miejscami: to, co teraz czy tutaj jest skutkiem, staje się tam lub wtedy przyczyną – i odwrotnie” (8). A zatem ludzkie pojęcia przyczyny i skutku zawsze upraszczają nieco obiektywną więź między zjawiskami przyrody, odzwierciedlają ją tylko w przybliżeniu, sztucznie izolując te lub inne strony jednego i jednolitego procesu światowego. Skoro stwierdzamy, że prawa myślenia odpowiadają prawom przyrody – powiada Engels – to staje się to zupełnie zrozumiałe, jeśli uprzytomnimy sobie, że myślenie i świadomość są „wytworami mózgu ludzkiego i że człowiek sam jest wytworem przyrody”. Jest rzeczą zrozumiałą, że „wytwory mózgu ludzkiego, które w ostatniej instancji są przecież także wytworami przyrody, nie znajdują się w sprzeczności z pozostałym kompleksem przyrody (Natur Zusammenhang), lecz są z nim zgodne” (22). To, że istnieje naturalna, obiektywna więź między zjawiskami świata, nie ulega najmniejszej wątpliwości, O „prawach przyrody”, o „konieczności w przyrodzie” (Naturnotwendigkeiten) mówi Engels stale, nie upatrując żadnej konieczności w wyjaśnianiu powszechnie znanych twierdzeń materializmu.

czytaj więcej

Autonomia politycznej świadomośći katolików

Uznając autonomię politycznej świadomości katolików i broniąc praw świeckich do swobodne go – w granicach niesprzecznośei z dążeniami do celów religii – wyboru politycznego, Maritain jest jednym z rzeczników katolicyzmu „otwartego”.

czytaj więcej

Energetyka Ostwalda

„Materiał świata jest dla niej (dla energetyki Ostwalda) obojętny, daje się z nią w zupełności pogodzić zarówno dawny materializm, jak i panpsy- chizm…” (XVII), tzn. idealizm filozoficzny. Więc też Bogdanów pozostawiwszy za sobą mętną energetykę ruszył ścieżką nie materialistyczną, lecz idealistyczną… „Kiedy energia przedstawiona zostaje jako substancja, to mamy po prostu do czynienia z dawnym materializmem minus absolutne atomy – z materializmem z poprawką, która uwzględnić ma ciągłość tego, co istnieje” (tamże). Tak jest, pozostawiwszy za sobą „dawny”, tzn. metafizyczny materializm przyrodników, skierował się Bogdanów nie ku dialektycznemu materializmowi, którego w r. 1906 nie rozumiał tak samo jak w r. 1899, lecz ku idealizmowi i fideiz- mowi – bo przeciw „metodologicznemu” pojmowaniu energii, przeciw interpretowaniu jej jako „czystego symbolu stosunków wzajemnych pomiędzy faktami doświadczenia” nie będzie wszak protestował żaden wykształcony przedstawiciel współczesnego fideizmu, żaden immanentysta, żaden „neokrytycysta” itd. Weźcie P. Carusa, którego fizjonomię dość dobrze zgłębiliśmy już wyżej – a przekonacie się, że machista ten krytykuje Ostwalda zupełnie po bogdanowowsku: „Materializm i energetyka – pisze Carus – należą do ściśle tej samej kategorii” („The Monist” vol. XVII, 1907, nr 4, p. 536). „Niewiele zaiste wyjaśnia nam materializm powiadając, że wszystko jest materią, że ciała są materią, a myśl – jedynie funkcją materii: energetyka zaś prof. Ostwalda okazuje się zgoła nie lepsza, kiedy powiada, że materia jest energią i że dusza jest tylko czynnikiem energii” (533).

czytaj więcej

JEDNOSTKA A OSOBA CZ. II

Natomiast pojęcie indywiduum – jednostki – jest wspólne człowiekowi i zwierzęciu, roślinie, mikrobowi i atomowi. A więc: podczas gdy osobowość opiera się na trwaniu duszy ludzkiej (trwaniu niezależnym od ciała i udzielonym ciału, które jest podtrzymywane w bycie przez samo trwanie dusz), indywidualność jako taka oparta jest – głosi filozofia tomistyczna – na własnych wymaganiach materii, która jest zasadą ujednostkowienia, gdyż jest ona zasadą podziału, ponieważ musi zajmować miejsce i posiadać pewną ilość, tak że to, co jest tutaj, będzie się różniło od tego, co jest tam. Stąd, jako jednostki, jesteśmy zaledwie fragmentem materii, częścią wszechświata, odrębną zapewne, lecz tylko częścią, punktem tej wielkiej sieci sił i wpływów fizycznych, kosmicznych, roślinnych i zwierzęcych, etnicznych, atawistycznych, dziedzicznych, ekonomicznych i historycznych, których prawa nami rządzą. Jako indywidualności podlegamy gwiazdom. Jako osoby – panujemy nad nimi.

czytaj więcej

ISTNIENIE UCIELEŚNIONE CZ. II

Taka jest część, poważna część prawdy zawarta w analizie materialistycznej. Ale nie ma tu niczego nowego. Nierozerwalny związek duszy i ciała jest osią myśli chrześcijańskiej. Nie przeciwstawia ona „ducha” i „ciała” czy „materii” w jej nowoczesnym znaczeniu, Dla niej „duch” w złożonym znaczeniu spirytualizmu nowoczesnego, oznaczającym zarazem myśl (nous), duszę (psyche) i tchnienie życia jednoczą się w egzystencji z ciałem. Gdy całość ta zmierza w kierunku odwrotnym do nadprzyrodzonego powołania człowieka, chrześcijaństwo nazywa ów ruch cielesnością {la chair) i oznacza w ten sposób zarówno ciążenie duszy, jak i zmysłów: gdy zmierza ona ku Bogu, ciało i dusza współpracują razem w panowaniu duchowości (pneirma), w trwa- ’ łym królestwie Boga, a nie w eterycznym królestwie Ducha. Gdy grzech pierworodny zranił naturę ludzką, dotknięty został człowiek w swej złożoności: począwszy od Ewangelii, grzechy i spaczenia ducha były częściej powodem potępień, niż grzechy i spaczenia „ciała” w wąskim znaczeniu słowa. Chrześcijanin, wypowiadający się z pogardą o ciele i materii, wypowiada się przeciwko swojej najważniejszej tradycji. Według teologii średniowiecznej jedynie przedzierając się przez materię i wywierając na nią nacisk możemy dostąpić do najwyższych rzeczywistości duchowych i do samego Boga. W istocie to grecka pogarda dla materii przekazywana jest przez wieki, aż do naszych czasów, pod fałszywą etykietą chrześcijańską. Trzeba dziś usunąć ten zgubny dualizm z naszego sposobu życia i z naszej myśli. Człowiek jest bytem naturalnym: przez swoje ciało stanowi część natury, a jego ciało jest wszędzie tam, gdzie on. Trzeba wyciągnąć z tego wnioski.

czytaj więcej

Aspekty hierarchiczne – kontynuacja

Drugim aspektem hierarchiczności naszej serii szczebli jest fakt, iż decyzje, które wiążą coraz większe części struktury, są tworzone progresywnie na coraz wyższych stopniach systemu organizacyjnego. Tak więc decyzje podjęte w pojedynczej rodzinie mogą posiadać znaczenie decydujące dla jej członków, nie będą zaś miały większego znaczenia dla społeczeństwa jako całości. Decyzje podejmowane przez najwyższe kierownictwo wielkiego przedsiębiorstwa będą posiadały konsekwencje znacznie donioślejsze, zaś te, które bezpośrednio i celowo służą całemu społeczeństwu, mogą być zazwyczaj podjęte jedynie na najwyższych szczeblach władzy.

czytaj więcej

DWIE ALIENACJE

Już pierwszy rzut oka na człowieka XX wieku ukazuje zbieżność pewnych poglądów Marksa i Pascala, egzystencjalizmu i personalizmu. Ów człowiek uległ głębokiej alienacji, trzeba go przywrócić samemu sobie i jego losowi.

czytaj więcej

Filozofia jako teoria poznania

W istocie zatem materializmowi dialektycznemu obca jest „teoria bytu”, „ontologia”, ale w szczególnym, historycznie dość usprawiedliwionym sensie tego terminu – mianowicie ontologia spekulatywna, która miałaby pretensję do orzekania czegoś o naturze obiektywnego bytu niezależnie od treści teorii naukowych i wyników badań doświadczalnych. Sprzeciw marksisty wobec tak pojmowanej ontologii nie może budzić w nikim zdziwienia. W tym sensie właśnie – taką interpretację narzuca znajomość tekstów Anty-Duhringa i Dialektyki Przyrody – Engels pisał, że „Z całej dotychczasowej filozofii pozostaje jako samoistna dziedzina tylko nauka o myśleniu i jego prawach – logika formalna i dialektyka. Wszystko inne rozpływa się w pozytywnej nauce o przyrodzie i o historii”. (F. Engels, Anty-Diih- ring, Warszawa 1949, s. 31).

czytaj więcej

Dwie płaszczyzny działania chrześcijanina

Dziś powtarzają ją i propagują wszyscy filozofowie katoliccy. Ale jej sens bywa różnie interpretowany, w zależności od tego, jak pojmuje się stosunki pomiędzy „porządkiem duchowym” a cywilizacją i życiem politycznym.

czytaj więcej

DWIE ALIENACJE CZ. II

Ten podstawowy fakt został uwydatniony przez Maine de Birana w tym, co dotyczy naszego związku ze światem, a przez współczesnych egzystencja- listów w tym, co się tyczy naszego związku z drugą osobą. Niepodobna przecenić znaczenia tego faktu. Przesądza on o rozwoju całego personalizmu i wszystkich jego szczegółowych wskazań. On też przeciwstawia personalizm współczesnemu indywidualizmowi i nie pozwala mu na to, aby dać się użyć jako etykieta jakiejś nowej odmiany liberalizmu- Człowiek-osoba nie jest człowiekiem rozproszonym – jest on otoczony, wciągnięty i powołany. Puszczenie w niepamięć tej prawdy jest wielkim grzechem Zachodu.

czytaj więcej

CZY DO POMYŚLENIA JEST RUCH BEZ MATERII? CZ. II

Jak widzimy, czterdzieści lat temu też trafiali się przyrodnicy, gotowi przypuścić, że do pomyślenia jest ruch bez materii: według orzeczenia Dietzgena byli oni „w tym punkcie” wizjonerami, rojącymi o duchach. Na czymże polega związek idealizmu filozoficznego z oderwaniem materii od ruchu, materii od siły. A może w samej rzeczy „oszczędniej” jest myśleć, że ruch istnieje bez materii?

czytaj więcej

Dogmatyzm – opis

Dogmatyzm sądzi, że jest w sobie zakończony, raz na zawsze gotów, a nawet w tej zakończonej postaci „dany” nam także. Jest on nam „dany”, a więc „mamy” go niejako, wraz z jego „zasadami”, rozumianymi jako pierwotne czynniki, które go czynią w zupełności obliczalnym: chodzi tylko o to, by je wyłuskać w postaci jak najczystszej. Taki był pogląd przede wszystkim Arystotelesa, naj- gruntowniejszego dogmatyka filozoficznego, który pozostał dlatego wzorem dla wszystkich innych. Ale pogląd taki przemienia całą pracę filozofii w gołą abstrakcję: wedle wyrażenia Kanta: w czynność tylko „analityczn ą”, której wynik nic innego nie zawiera niż to, co milcząco lub wyraźnie było już zawarte w tym, co dane, i co najwyżej jedynie zostało „uwyraźnione”. Tak jak wedle łatwo zrozumiałego porównania, mikroskop bynajmniej niczego nie dodaje do obiektu. Tym częściom przedmiotu, które rozpływały się w całościowym obrazie dostępnym dla nieuzbrojonego oka, pozwala wystąpić w sposób określony jedna obok drugiej i dzięki temu – naturalnie – umożliwia nam dopiero dostrzeganie ich. Natomiast Kant twierdzi, że wszelkie rzetelne, postępujące naprzód poznanie musi być „syntetyczn e”, tzn. prowadzić ponad osiągnięty już (przedstawiony już w „podmiocie” sądu) stan poznania, wydobywać to, co nowe. Głęboki, zmieniający sens tej korektury polega na tym, że przedmiot poznania winien być myślany nie jako zastygły, zakończony, lecz jako wieczny proces, stawanie się, nie zaś jako niezmienny byt. Przecież również Hegel mógł rozwinąć przewodnie pojęcie swej filozofii, pojęcie „procesu”, dzięki kantowskiej metodyce syntezy, syntetycznego zespolenia. „Rozumienie” to nie „zastygnięcie”, lecz właśnie wtopienie się w twórczy proces myślenia. Jedynie to, co posiada w myśleniu swe następstwo i rozwój, otwiera nam dostęp do zrozumienia, Niezrozumiałe i zabójcze dla rozumu jest natomiast wszystko, co mówi myśleniu „stój” i to absolutnie, ostatecznie, gdyż życiem myślenia jest jego ruch, postęp, metoda. Wprawdzie kierunek ruchu musi być ustalony: to właśnie zawarte jest wyraźniej w greckim słowie „metoda”, aniżeli w skądinąd niemniej charakterystycznym łacińskim: processus, procederé. „Metoda” oznacza nie tylko drogę i kroczenie nią, lecz jako postępowanie „za czymś” – wyznacza jednocześnie zawsze identyczny kierunek drogi. Nie ma tu jednakże niczego z ograniczenia, gdyż, powtórzmy – właśnie kierunek jako taki rozciąga się w nieskończoność. Metoda zatem staje w obronie nieprzerwanego postępu, uzasadnia zatem „syntetyczny”, nie „analityczny” charakter rzetelnego poznania.

czytaj więcej

Bogdanow i jego przygody filozoficzne

Dlatego też np. angielski machista Karol Pearson – najjaśniej piszący, konsekwentny, wrogi wszelkim wykrętom słownym machista — rozpoczyna rozdział VII swej książki, poświęcony „materii”, bezpośrednio od paragrafu o charakterystycznym nagłówku: „W szystkie rzeczy poruszają się – lecz tylko w pojęciu” („Ali things move – but only in conception’’). „W stosunku do dziedziny postrzeżeń czcze jest pytanie („it is idle to ask”), co się porusza i dlaczego się porusza” (p. 243, The Grammar of Science).

czytaj więcej