NATORP – FILOZOF KONSEKWENCJI CZ. II

Owa refleksja poznawcza, owo zwrócenie się ku sobie, ku własnym aktom poznawczym, ku rozważaniom, może skończyć się wraz z usunięciem, choćby tylko pozornym, aktualnych trudności, a może też przerodzić się w głęboką refleksję, która dokładnie bada warunki naszego poznawania oraz warunki owych warunków. Warunkiem takim może być fizyczny i psychiczny stan naszych organów poznawczych. Nie o to jednak tutaj chodzi. Wtedy bowiem wystarczałoby doprowadzić je przez odpowiednie zabiegi do stanu najwyższej z osiągalnych sprawności, by przezwyciężyć nasuwające się trudności. Co więcej, w społecznym przebiegu procesów poznawczych zawsze umysł mniej sprawny może być zastąpiony przez inny, sprawniejszy, a jednak są problemy, z którymi całe epoki nie mogą się uporać. Może zatem trudności tkwią gdzie indziej, w samym sposobie poznawania, może utrzymują się powszechnie jakieś błędne mniemania, które stoją na przeszkodzie postępowi wiedzy w pewnych dziedzinach. W takim postawieniu sprawy tkwią chyba korzenie gnozeologiczne filozofii krytycznej zainicjowanej przez Kanta. Krytycyzm dogłębny bowiem zwracał się w swym negatywnym niejako aspekcie przeciwko wszelkim dogmatom, nie w tym cełu, by wszystkie przyjęte powszechnie bez uzasadnienia twierdzenia bezapelacyjnie odrzucić, ale by zbadać ich prawomocność, poddać je egzaminowi i potraktować w zależności od jego wyniku. Tylko w ten sposób wejdziemy wedle krytycyzmu na drogę, która nas może doprowadzić do rzetelnego poznania, wtedy pozbędziemy się owej naiwności, która cechuje nie tylko poznanie potoczne, niejako zdroworozsądkowe, ale również wielu filozofów, którzy często w swych rozumowaniach, nie zdając sobie sprawy, opierają się na nie uzasadnionych dogmatach. Nie wystarczy jednak zrozumieć, iż przyjętego twierdzenia się nie uzasadniło (wówczas dogmatyzm naiwny stanie się tylko świadomym), trzeba ponadto próbować szukać dla niego logicznych podstaw i odrzucić je, jeśli ich nie ma. Racjonalizm? – tak, ale jak najbardziej dogłębny, radykalny. W ten mniej więcej sposób myślano w środowisku filozoficznym, do którego należał Paul Natorp, który przeszedł do historii jako członek i współtwórca neokantowskiej szkoły marbur- skiej, powstałej jeszcze w końcu XIX stulecia, szczyt swego rozwoju osiągającej jednak dopiero w początkach XX wieku. Tak pojęty radykalizm w ujmowaniu wszelkich problemów nie głosił, jakby się zdawać mogło, sceptycyzmu. Wręcz przeciwnie, pragnął dotrzeć do niezawodnych logicznych podstaw, które stanowią fundament wszelkiego poznania, bez których nie jest ono możliwe.

Zakłada je każde twierdzenie mające pretensje do prawdziwości i jeśli sceptycy twierdzą, że niczego niepodobna uzasadnić, muszą z konieczności, również na nich się opierać, choć ich refleksja filozoficzna nie dotarła do pełnej tego świadomości. Radykalizm ten Natorp rozumiał, jak pisze w przedmowie do IV wydania swej Sozialpadago- gik, jako pogłębienie filozoficznego myślenia. Stanowił on niejako gwiazdę przewodnią, która prowadziła go przez wszystkie filozoficzne wysiłki, by wreszcie pod koniec życia otworzyć przed nim nie znane dotąd perspektywy. Owa ostatnia koncepcja Natorpa, będąca wszechogarniającym filozoficznym systemem i stanowiąca niewątpliwie najciekawszą fazę jego rozwoju, nie została przez niego opracowana w szczegółach, Natorp zdążył zaledwie naszkicować jej ogólne zarysy. Stanowi ona dowód wiecznej młodości jego umysłu, który nigdy nie popadł w rutynę, a w późniejszym wieku zdobył się na śmiałość myśli, która przewyższyła wszystko, co dotychczas osiągnął.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>