Gdzie należy szukać fundamentu poznania, a gdzie nie?

Ale w formule Newtona prawidłowość ruchów gwiazd została doprowadzona do takiej prostoty i przy tym uniwersalności, jakiej tamci nawet nie przeczuwali. Nauka może w swym ujęciu świata wykraczać poza stan dzisiejszy w kierunku, którego nawet jeszcze nie przeczuwamy. Będzie to jednak mogła uczynić tylko stosownie do tych samych podstawowych praw naukowego poznania, które dotąd wyznaczały jej drogę i których coraz ściślejszemu i szerszemu przestrzeganiu przyrodoznawstwo zawdzięcza wprawdzie nie ostateczne twierdzenie o budowie Universum, ale, co donioślejsze, pewny bieg postępu poznania w nieskończoność.

Czyż nie rzuca się zatem w oczy, gdzie należy szukać fundamentu poznania, a gdzie nie? Nie w nieskończoności przedmiotu poznania, lecz.we własnym wewnętrznym prawie samego poznania.

Taka jest właśnie myśl, którą od początków filozofii wciąż na nowo przeczuwano i dzięki której Kant ostatecznie, w pełni świadom jej przełomowego znaczenia, dokonał reformy filozofii. Jak sądzimy, jest to osiągnięcie nieodwracalne. Wprawdzie wiele brak jeszcze, aby powszechnie zrozumiano i uznano choćby tylko znaczenie owego rozstrzygającego zwrotu w filozofii. W dodatku także nikt spośród najbardziej przekonanych kantystów nie chciałby już dzisiaj twierdzić, że odkrywca „krytycznej” filozofii lub którykolwiek z jego następców zakończył już wznoszenie jej gmachu i w dodatku urządził wnętrza. Niemniej jednak można stwierdzić, że położono ostatecznie fundament, znaleziono metodę, która odtąd obiecuje filozofii równie pewny postęp, jaki zasadnie przysporzył chwały właściwej nauce, skierowanej bezpośrednio na przedmiot. Nie można kwestionować, iż jest to droga niewątpliwie bezpieczna, którą można kroczyć. Filozofia, gdyby tylko ściśle trzymała się owego kursu, wyzwoliłaby się w końcu z owej zawstydzającej sytuacji, w której ciągle była zmuszona się cofać i, po ogromnych wysiłkach, ciągle na nowo znajdować się w tymże niemal punkcie, z którego wyszła. Miałaby ona cel, którego znaczenie i realność byłyby bezsporne. Poszukując go musiałaby, tak jak każda nauka, posuwać się naprzód, zmierzałaby nie do wyników ostatecznych (to bowiem oznaczałoby osiągnięcie punktu, skąd niemożliwe jest już posuwanie się naprzód), ale posuwałaby się w jednolitym kierunku wciąż dalej i dalej, tak że wprawdzie każde znalezione rozwiązanie problemu prowadziłoby z kolei do nowych problemów, ale uzyskiwano by zawsze coraz mocniejszy fundament pewnego poznania.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>