Dogmatyzm – opis

Dogmatyzm sądzi, że jest w sobie zakończony, raz na zawsze gotów, a nawet w tej zakończonej postaci „dany” nam także. Jest on nam „dany”, a więc „mamy” go niejako, wraz z jego „zasadami”, rozumianymi jako pierwotne czynniki, które go czynią w zupełności obliczalnym: chodzi tylko o to, by je wyłuskać w postaci jak najczystszej. Taki był pogląd przede wszystkim Arystotelesa, naj- gruntowniejszego dogmatyka filozoficznego, który pozostał dlatego wzorem dla wszystkich innych. Ale pogląd taki przemienia całą pracę filozofii w gołą abstrakcję: wedle wyrażenia Kanta: w czynność tylko „analityczn ą”, której wynik nic innego nie zawiera niż to, co milcząco lub wyraźnie było już zawarte w tym, co dane, i co najwyżej jedynie zostało „uwyraźnione”. Tak jak wedle łatwo zrozumiałego porównania, mikroskop bynajmniej niczego nie dodaje do obiektu. Tym częściom przedmiotu, które rozpływały się w całościowym obrazie dostępnym dla nieuzbrojonego oka, pozwala wystąpić w sposób określony jedna obok drugiej i dzięki temu – naturalnie – umożliwia nam dopiero dostrzeganie ich. Natomiast Kant twierdzi, że wszelkie rzetelne, postępujące naprzód poznanie musi być „syntetyczn e”, tzn. prowadzić ponad osiągnięty już (przedstawiony już w „podmiocie” sądu) stan poznania, wydobywać to, co nowe. Głęboki, zmieniający sens tej korektury polega na tym, że przedmiot poznania winien być myślany nie jako zastygły, zakończony, lecz jako wieczny proces, stawanie się, nie zaś jako niezmienny byt. Przecież również Hegel mógł rozwinąć przewodnie pojęcie swej filozofii, pojęcie „procesu”, dzięki kantowskiej metodyce syntezy, syntetycznego zespolenia. „Rozumienie” to nie „zastygnięcie”, lecz właśnie wtopienie się w twórczy proces myślenia. Jedynie to, co posiada w myśleniu swe następstwo i rozwój, otwiera nam dostęp do zrozumienia, Niezrozumiałe i zabójcze dla rozumu jest natomiast wszystko, co mówi myśleniu „stój” i to absolutnie, ostatecznie, gdyż życiem myślenia jest jego ruch, postęp, metoda. Wprawdzie kierunek ruchu musi być ustalony: to właśnie zawarte jest wyraźniej w greckim słowie „metoda”, aniżeli w skądinąd niemniej charakterystycznym łacińskim: processus, procederé. „Metoda” oznacza nie tylko drogę i kroczenie nią, lecz jako postępowanie „za czymś” – wyznacza jednocześnie zawsze identyczny kierunek drogi. Nie ma tu jednakże niczego z ograniczenia, gdyż, powtórzmy – właśnie kierunek jako taki rozciąga się w nieskończoność. Metoda zatem staje w obronie nieprzerwanego postępu, uzasadnia zatem „syntetyczny”, nie „analityczny” charakter rzetelnego poznania.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>