Bogdanow i jego przygody filozoficzne – kontynuacja

Rzeczą oczywistą jest, że Bogdanów rozumuje błędnie. Nie dość, że plącze on materialistyczne uznawanie obiektywnego źródła wrażeń (niejasno sformułowane w słowach: przyczyna wrażeń) z danym przez Milla agnostycznym określeniem materii jako stałej możliwości wrażeń. Błąd podstawowy polega tu na tym, że autor zbliżywszy się bezpośrednio do zagadnienia istnienia czy nieistnienia obiektywnego źródła wrażeń porzuca to zagadnienie w połowie drogi i przeskakuje do innego – do zagadnienia istnienia czy nieistnienia materii bez ruchu. Idealista może uważać świat za ruch naszych wrażeń (choćby nawet „społecznie zorganizowanych” i „zharmonizowanych” w najwyższym stopniu): materialista – za ruch obiektywnego źródła, obiektywnego modelu naszych wrażeń. Metafizyczny, tzn. antydialektyczny materialista może przystać na możliwość istnienia materii (choćby tylko przez pewien czas, do chwili „pierwszego impulsu” itp.) bez ruchu. Dialektyczny zaś materialista nie tylko uważa ruch za nieodłączną własność materii, ale odrzuca także uproszczony pogląd na ruch itd.

„…Najściślejszą, być może, okazałaby się taka definicja: «materia jest to to, co się porusza»: lecz definicja ta jest równie pozbawiona treści, jak gdybyśmy powiedzieli: materia jest to podmiot w zdaniu, w którym orzeczenie brzmi «porusza się». Cała rzecz jednak bodaj na tym właśnie polega, że ludzie w epoce statyki przyzwyczaili się widzieć w roli podmiotu koniecznie coś solidnego, jakiś „przedmiot”, a rzecz tak niewygodną dla statycznego myślenia jak „ruch” zgodzili się tolerować jedynie w charakterze orzeczenia, w charakterze jednego z atrybutów «materii».

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>